Niedziela, 3 stycznia 2010 rok
Od października dużo zmian. Masakrycznie dużo. Kraków, studia, nowe życie, nowe nałogi. Praktycznie zupełne odcięcie się od tego, co było kiedyś; od fałszywych ludzi koło mnie, zmiana środowiska na inne, niby lepsze.
A tak naprawdę? Po staremu. Dalej głupia ufność w miłość, w marzenia. W lepsze jutro. Dziecięca ufność i dziecięca naiwność. Mimo że wiem, że kolejny raz się sparzę, pokłuję i zostanę wykorzystana.
Nowy rok też jakoś mało optymistycznie. Perspektywa zbliżającej się sesji przeraża, miażdży, zamraża. Tylko zima za oknem pozwala mi się od tego oderwać. Mimo ciepła w sercu, ciągle istnieje obawa. No i tak chorobliwa zazdrość..
*Ale kiedy spadnie pierwszy śnieg
I zamrozi nasze myśli
W soplu lodu znajdziesz mnie
Sopel lodu mnie oczyści..*
12:59:10
skomentuj (0)
Środa, 5 sierpnia 2oo9 rok
Zawsze święcie w to wierzyłam, że wakacje po maturze, te najdłuższe w życiu, będą wyglądać zupełnie inaczej. I wyglądają zupełnie inaczej, niż je sobie kiedyśtam wyobrażałam. Przyszła pani psycholog i socjolog w jedej osobie zajmuje się pracą, sprzątaniem, pracą, sprzątaniem, pracą, sprzątaniem, itd. Brak czasu na coś innego ;)
Chciałam właśnie uporządkować książki na półkach, poskładać, posegregować, poszeregować. Ale jak zobaczyłam, ile ich jest, to dość szybko zwątpiłam w to, że mi się chce i że jest to adekwatne zajęcie na dzisiejsze popołudnie/wieczór. Jednak lenistwo pełną parą w dni, kiedy nie pracuję, co się zdarza mniej więcej dwa razy w tygodniu. Ot, tak!
A w ogóle to we wtorek jedziemy podpisywać umowę o mieszkanie i sru! nastąpi (oby!) szybka i bezbolesna przeprowadzka do miasta stołecznego królewskiego Krakowa. Gdzieś końcem sierpnia, bo wcześniej znowu brak na to czasu. A we wrześniu w końcu urlop! :D
Wrocław przepadł. Tymczasowo na najbliższe pięć długich lat. Pięć cholernie długich lat. A z Ł. znowu nie wyszło.
19:21:45
skomentuj (0)
Sobota, 27 czerwca 2oo9 rok
Ona mnie nie kocha. Nie lubi, nie cierpi, nie trawi. Jestem jej życiową pomyłką. Życiową porażką, niepowodzeniem. Zbędnym elementem. Jednym gardłem więcej do wykarmienia. Bo, według niej, jestem zła, leniwa, pyskata, chamska, gburowata. Wstrętna, obrzydliwa, nadęta. Niekulturalna. Opryskliwa, wiecznie wściekła, złośliwa. No i do tego cholerna egoistka. Same superlatywy jak widać.
Nic nie układa się tak, jak miało być. Nic nie jest takie, jak było kiedyś. Nic nie będzie takie, jakie miałoby być. This is not a life I ordered.
23:04:50
skomentuj (0)